; 7 zasad, którymi kieruję się w pracy - Po Prostu Łukasz - Kariera i rozwój osobisty
Top
jakie-zasady-w-pracy

7 zasad, którymi kieruję się w pracy

Od kwietnia zaczynam nową pracę. Znajomi już dawno pogubili się w tym gdzie obecnie pracuję. Będzie to już 7 pracodawca w przeciągu ponad 8 lat pracy. Stanowisk obleciałem pewnie z 10. Pracowałem na umowie zlecenie, o pracę, teraz prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą. Zdarzyło mi się też pracować zagranicą.

 

Podczas tych wszystkich lat spotkałem kupę ode mnie mądrzejszych i bardziej doświadczonych osób. Wielokrotnie otwierali mi oczy na to jak w rzeczywistości działa firma i jak osiągać swoje cele. Wypracowałem sobie kilka zasad, które dobrze mi służą i pozwalają szybko zostać zauważonym w nowym środowisku. Zarobiły mi też kilka premii i awansów.

 

Postanowiłem je nazwać i opisać. Skupiając się na konkretnych punktach.

 

1. Przede wszystkim ludzie

Przychodząc czy też logując się do pracy mamy styczność z osobami podobnymi do nas. Zapewne każdy kto by wygrał 1 mln USD jutro by zniknął z tego miejsca. Niestety nie wygrywa i nie znika. Dlatego jesteśmy tam gdzie jesteśmy.

 

Każda osoba pojawiająca się w pracy ma swoje potrzeby, uczucia i interesy. Każdy chce wypaść dobrze, zrobić wystarczająco dobrą pracę i często stresuje się. Zwłaszcza w kontaktach z nowymi osobami i ludźmi wyżej w hierarchii.

 

W kontaktach z ludźmi staram się kierować właśnie tym, że po prostu są też ludźmi i też czują, są zmęczeni, a czasami chcą przeżyć dzień byle do końca.

 

Takie skupienie się na tej drugie osobie pozwala bardzo szybko zbudować między nami most komunikacji. Stawiam na luźny i nieformalny ton. W końcu jesteśmy „znajomymi” z pracy.

 

2. Później komunikacja

Staram się nie pisać żargonem, używać prostych sformułowań i wolę napisać dwa zdania więcej kontekstu niż mniej. Mogę się pochwalić, że to zostaje zauważone. Patrzę na to kto jest odbiorcą i zastanawiam się czy ta osoba zna temat, czy jest techniczna czy nie. I pod nią tworzę komunikację.

 

Nie tyczy się to tylko formy pisanej. Mimo tego, że dużo i gęsto gadam to chyba wolę jednak pisać. Spauzować, zastanowić się przeczytać to dwa-trzy-cztery razy. Poza tym do maila zawsze można wrócić, a mówienie jest ulotne.

 

W pisaniu i mówieniu staram się zastosować prostą zasadę – ELI5 – Explain Like I’m 5 czyli wyjaśnij jakbym był pięciolatkiem.

 

Dawno temu usłyszałem stwierdzenie, że jak nie potrafisz czegoś wyjaśnić pięcioletniemu dziecko to prawdopodobnie tego nie rozumiesz wystarczająco dobrze. Uwierzyłem i tego się trzymam.

 

Wiele razy natknąłem się też na luki w moim rozumowaniu. Coś ma 10 kroków, ale nie potrafię powiedzieć więcej o kroku 6 niż „tak to po prostu robimy”. Po co? Dlaczego? Kto to wie.

 

3. Ci ludzie wyżej są tam nie bez powodu

Pracując w korporacji czyli w miejscu gdzie zatrudnionych jest mnóstwo osób zorganizowanych w hierarchię na czele której stoi prezes w pewnym momencie zdałem sobie sprawę jak dużo zależy od ludzi poziom, dwa i trzy nade mną.

 

Zrozumiałem to dlatego, że pracując w Londynie w amerykańskiej firmie wprost mówili – musisz mieć sponsora w firmie. Osobę, która będzie miała coś dobrego do powiedzenia kiedy padnie Twoje imię. Osobę, która w pewien sposób poręczy za Ciebie wskazując, że Ty dasz radę na danym stanowisku. Że można na Tobie polegać.

 

Co ważne. Osoby, które sprawowały wyższe funkcje w firmie trafiły tam nie bez powodu. Najczęściej były też starsze bądź dużo starsze ode mnie. Tym samym miały więcej doświadczenia i „przymilanie się” do nich nie miało sensu.

 

To robią wszyscy inni.

 

Trochę jak z ładną dziewczyną na dyskotece, do której amant mówi, że jest ładna. Mogłaby spokojnie odpowiedzieć – wiem, i co z tego?

 

Aby pojawić się na radarze wystarczy zadawać sensowne pytania i chociaż trochę interesować się tematem ponad to co określa stanowisko.

 

Nie wiem czy tylko ja tak mam, czy nie, ale skoro jesteśmy razem przez te osiem godzin to równie dobrze możemy interesować się tym co robimy troszkę bardziej niż od A do B.

 

 

4. Biznes to zaspokajanie potrzeb Twoich klientów i zarabianie przy okazji

Zaczynając pracę w dużej korporacji bardzo łatwo jest nie mieć poczucia czym ta firma się zajmuje i z czego żyje. Siedzi się w swoich szklano-stalowych budynkach, klika w ten komputer i rzuca akronimami od angielskich nazw.

 

Staram się być w kontakcie z tym skąd firma bierze kasę na moją pensję. Głównie po to żeby zrozumieć czy moja praca pomaga w jej zdobywaniu. Czy dzięki temu co robię firma działa lepiej, oszczędza lub zarabia więcej?

 

Jeśli tak to świetnie, znaczy, że przynoszę realną wartość. Jeśli jednak nie to znaczy, że ani dużo dalej nie zajdę ani firma ze mnie pożytku zbytniego nie ma.

 

5. Liczy się widoczność, i to bardzo

Zakładając, że chcę poznać fajnych ludzi, nawiązać kontakty i coś osiągnąć to muszę trochę zadbać o widoczność. Czyli najzwyczajniej w świecie zadawać pytania. Dbać o to co robię i się komunikować.

 

Nawiązując do wcześniejszych punktów – przede wszystkim ludzie!

 

Kiedy tworzę raport i wysyłam go to zastanawiam się co odbiorca chciałby zobaczyć. 10 minut dłużej po mojej stronie żeby napisać dwa zdania i to robi ogromną różnicę.

 

Kiedy większość ludzi pisze – wysyłam raport w załączniku to ja dodaję jeszcze: moją uwagę zwróciło to i to. Co o tym sądzisz? Czy to aby na pewno jest w porządku?

 

Zawsze staram się być partnerem, a nie tylko wyrobnikiem.

 

6. Profesjonalizm

Staram się być profesjonalny, ale chęć żartowania często bierze nade mną gorę. 😊 Profesjonalizm definiują jako wykonywanie usługi na najwyższym możliwym poziomie niezależnie od pogody, samopoczucia czy tego jak traktuje Cię inna osoba.

 

Spotykamy profesjonalistów dosyć często chociaż czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy. Przede wszystkim znają się na tym co robią. Fach w ręku i jakość jest ponad to czego doświadczamy zazwyczaj.

 

Dorzucają do tego świetną komunikację. Rozmawiają z Tobą, swoim klientem, i informują co, jak, dlaczego. Opiekują się Tobą. I to jest również jeden z głównych filarów. Obsługa klienta. Po spotkaniu z taką osoba wychodzisz zadowolony. Uwaga była skupiona na Tobie, Twój problem został zaadresowany. Jesteś pewniejszy, bardziej zadowolony i chcesz wrócić po jeszcze.

 

Taką osobą jest fotografka z naszego ślubu, filmowcy z tego samego wydarzenia, dietetyk, z którym miałem konsultację. To są po prostu fajni ludzie, których pracę mega doceniam i czuję, że dzięki nim moje życie w jakiś sposób się poprawiło.

 

W związku z tym, że sam doświadczyłem tego typu wrażeń to sam chciałbym takie dostarczać. Wiem jakie to jest ważne i przyznam się też, że jest dla mnie mega trudne. Przede wszystkim utrzymanie stałego, wysokiego poziomu.

 

7. Czy moja nieobecność będzie przez kogoś zauważona?

Jednym z mierników mojej przydatności w miejscu pracy jest zamieszanie jakie wywołuje moje pójście na urlop. Czy moja nieobecność zostanie w ogóle przez kogoś zauważona?

 

A czy jak odejdę to będzie to w ogóle kogoś interesowało?

 

Zazwyczaj okazuje się, że moja rola jest jednak marginalna. Niekoniecznie mi to pasuje dlatego staram się to zmienić. Wychodzę z prostego założenia – skoro inwestuję w pracę 8h swojego życia to niech to będzie coś dla kogoś warte.

 

Róbmy coś, wpływajmy, usprawniajmy. Po prostu bądźmy i istniejmy.

 

Nie wyobrażam sobie odhaczać godzin dla samego odhaczania. Takiego przeczekiwania dnia i angażowanie się dopiero w jego drugiej połowie. Ale wtedy już tylko w życie prywatne.

 

Podsumowanie

W tym przydługim wpisie starałem się przedstawić kilka zasad, którymi kieruję się w pracy i które dobrze mi służą. To znaczy, że pozwalają mi w jakiś sposób zaistnieć i mieć satysfakcję z tego co robię.

 

Bardzo możliwe, że zwyczajnie filozofuję nad zwykłą robotą, ale skoro tak lubię to dlaczego nie?

 

Kierujesz się czymś w pracy? Czy raczej freestyle?

No Comments

Post a Comment