; Jak bank wyrolował mnie z ofertą pracy - dwa razy, część 1 - Po Prostu Łukasz - Kariera i rozwój osobisty
Top

Jak bank wyrolował mnie z ofertą pracy – dwa razy, część 1

Krótko po ukończeniu szkoły średniej błąkałem się po okolicy szukając pracy i pomysłu na dalsze życie. Nie szło to zbyt dobrze, więc możecie sobie wyobrazić jak bardzo ucieszyłem się, kiedy dostałem zaproszenie na moją pierwszą rozmowę kwalifikacyjną. Tym bardziej byłem zadowolony, bo był to bank, a jak bank to wiadomo, że są też pieniądze. Trochę się jednak przeliczyłem. 🙂

Rozmowa kwalifikacyjna w banku była moją pierwszą poważną rozmową o pracę w życiu. Nie miałem żadnego wcześniejszego doświadczenia. Mało tego, nie interesowałem się zagadnieniami związanymi z zatrudnieniem, rekrutacją i wynagrodzeniami. Byłem zielony, ale jakoś się tym nie przejmowałem (głupiemu w życiu łatwiej). Uzbrojony w podstawową wiedzę o tej instytucji wybrałem się na rozmowę na stanowisko doradcy klienta detalicznego.

Zainteresowania: geografia

Nietrudno się domyślić, że będąc po szkole średniej twoje CV wygląda dosyć pusto, tak też wyglądało moje. Na tym etapie mojej kariery miałem odbyty półroczny staż jako referent w ośrodku kultury. Tłumacząc to na dzisiejszy język rynkowy: coś tam robiłem, ale w sumie to nic konkretnego. W związku z tym wpadłem na genialny pomysł – wpiszę zainteresowania! Niestety poszedł rykoszet…

Czy jest pan zestresowany?

Wchodzę do sali z Panią dyrektor lokalnego oddziału w tym banku, w środku siedział już jakiś facet (z działu kadr). Wszyscy się do siebie szczerzymy, siadamy i Pan zadaje mi pytanie – czy jestem zestresowany? Ja, podczas mojej pierwszej rozmowy, dostaję jakiegoś totalnego zamroczenia i z uśmiechem wypalam: nie. Pani dyrektor wraz z kadrowcem popatrzyli po sobie i zaczyna się.

Pan z HR: Widzę, że w zainteresowaniach wpisał Pan geografia.

Ja: Tak.

HR: Jaka jest stolica Madagaskaru?

Ja: Yyy… nie wiem.

HR: Na jakim oceanie leżą wyspy X?

Ja: (nie mam pojęcia, ale oceanów jest parę, więc myślę, że mam dużą szansę) Spokojnym?

HR: Indyjskim. Na jakim równoleżniku leży granica między Koreą Płn. i Płd.?

Ja: Nie wiem.

To były 3 pytania otwierające rozmowę. Moje cwaniactwo zostało bardzo szybko ukrócone i jak “nie” byłem zestresowany tak nagle stan rzeczy się zmienił.

Następnie odbyliśmy dwie scenki sprzedażowe gdzie miałem przekonać klienta do płatności kartą zamiast gotówką. Ta część poszła jakoś lepiej niż ta nieszczęsna związana z geografią.

Ile chciałby Pan zarabiać?

Rozmowa przeszła do fazy końcowej, w której negocjuje się wynagrodzenie. Z tym, że ja obok słowa negocjacje w tamtym momencie to nawet nie stałem. Kolejny obszar, w którym w ogóle się nie orientowałem, nigdy wtedy nie pracowałem na serio, mieszkałem z rodzicami. No to już się wam trochę wytłumaczyłem z durnej kwoty, którą zaraz podam. Był to rok 2011, najniższa krajowa w tamtym czasie wynosiła 1386 zł. Ja zapytany o wynagrodzenie podałem… 1100, czyli sumę poniżej najniższej kwoty regulowanej prawem w tamtym roku. No i to był bank, więc muszę sobie dodać kilka punktów prestiżu…

Blog, a tam opowieść erotyczna

To jest wisienka na torcie. Wspomniałem, że obecny blog nie jest moim pierwszym. Nie dodałem, że poprzedni był dużo bardziej “otwarty”. Rozumiem przez to, że zdarzało mi się dawać tam upust mojej literackiej fikcji i pisać krótkie opowieści erotyczne. Na rozmowie wspomniałem również, że prowadzę bloga i nieroztropnie podałem jego adres. Tam ostatnim wpisem była właśnie jedna z “tych” opowieści.

Łapię się teraz za głowę jak o tym pomyślę. Ja, bank, rozmowa o pracę, a przedstawiam erotyk mojego autorstwa. 🙂

Poszło beznadziejnie

Taka była moja odpowiedź kiedy o to jak poszło pytali mnie moi znajomi. Zdarzało mi się również dodać zwrot: nie ma szans. No, bo co innego miałem im powiedzieć? Nie byłem zestresowany :), “znałem” się na geografii, a na koniec “pochwaliłem się” jakim to jestem płodnym pisarzem.

Dzień dobry, dzwonimy z banku

Nie minął nawet tydzień kiedy bank do mnie zadzwonił. Pamiętam dokładnie, że pomagałem koledze skręcać meble, był wtorek około godziny 10.30, a ja byłem wtedy dumny posiadaczem Sony Ericsonna k550i.

Pani z banku: Dzień dobry, czy rozmawiam z Panem Łukaszem?

Ja: Tak, słucham.

Bank: Z przyjemnością pragnę poinformować, że chcielibyśmy zaproponować Panu stanowisko w naszym banku. Rozmowa kwalifikacyjna świetnie Panu poszła (pamiętam jak pomyślałem sobie dokładnie: “jak ch*j”). Czy jest Pan zainteresowany?

Ja: Tak…

Bank: Dostanie Pan od nas umowę o pracę na stałe. Obecna osoba jest na okresie wypowiedzenia do maja (był koniec marca). Wyślemy Pana na dwutygodniowe szkolenie pod Warszawę. Odezwiemy się do Pana w późniejszym czasie.

Ja: Tak, dziękuję. Do widzenia.

Co tu dużo pisać, po prostu zaje*****e się ucieszyłem. Nie mogłem uwierzyć, że po tak beznadziejnej rozmowie kwalifikacyjnej dostałem tę pracę. Umowa na stałe, niedaleko domu, nawet kasę mi zaproponowali większą niż 1100! No niewiarygodne.

Wpadłem pogadać

W związku z tym, że telefon dostałem pod koniec marca, a zaczynać miałem gdzieś w maju postanowiłem, że wpadnę zamienić parę słów osobiście kiedy tylko będę w okolicy. W połowie kwietnia wstąpiłem do banku porozmawiać o szczegółach z Panią dyrektor. Rozmowa była co najmniej dziwna i nabrała nieoczekiwanego obrotu. Dla mnie niestety niezbyt dobrego…

Ciąg dalszy historii udostępniony zostanie w środę.

Do zobaczenia za parę dni. 🙂

EDIT: Ciąg dalszy historii znajdziesz TUTAJ.

28 komentarzy
  • Gracjana_dobraporadnia.pl

    Łukasz, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Jestem też ciekawa jaką naukę wyciągnąłeś z tej rozmowy 🙂

    7 maja 2017 at Odpowiedz
  • Pokularna

    Również pamiętam moją pierwszą rozmowę o pracę – na szczęście nie było trudno:)
    Jestem ciekawa dalszej części historii 😀

    8 maja 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      Mnie tylko w tej przycisnęli aż tak. Wszystkie następne szły już łatwiej. 🙂

      9 maja 2017 at Odpowiedz
  • Anna Gacka Home&Life Coach

    A ja parę razy siedziałam po drugiej stronie 😉 pytań o geografię raczej nie zadaję 😉

    8 maja 2017 at Odpowiedz
  • roomrebel

    trzymam kciuki 🙂 zaczęło się z dreszczykiem 🙂

    8 maja 2017 at Odpowiedz
  • Agata z OchMalina.pl

    Ale mnie zostawiłeś w środku akcji!

    8 maja 2017 at Odpowiedz
  • Klaudyna Maciąg

    Bardzo jestem ciekawa, co wydarzyło się dalej. Mam nadzieję, że żeńska część ekipy bankowej nie skusiła się tymi erotykami i nie postanowiła tego wykorzystać 😉

    8 maja 2017 at Odpowiedz
  • Sylwia Antkowicz

    Jestem ciekawa tego co było dalej. A z tymi zainteresowaniami to racja – lepiej nie przesadzać, bo być może o to zapytają. Najlepiej pisać coś realnego i coś co może jakoś się przypasować w miarę do danej pracy. Ja np na rozmowy w żłobku/przedszkolu piszę o sporcie, tańcu – zawsze przy zajęciach z dziećmi się przydaje

    9 maja 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      Polak mądry po szkodzie. Ja wpisywałem zainteresowania z myślą “luźne zainteresowania”. Maturę z geografii zdawałem sam z siebie i całkiem nieźle mi poszło. 🙂

      Tylko w tym banku mnie przycisnęli…

      9 maja 2017 at Odpowiedz
  • Karolina Tuchalska-Siermińska

    No proszę Cię…przerwałeś w środku gorącej rozgrywki. Teraz zachodzę w głowę co będzie dalej 😉

    9 maja 2017 at Odpowiedz
  • Elwira Zbadyńska

    Pozostaje czekać do jutra 🙂

    9 maja 2017 at Odpowiedz
  • Maciej Wojtas

    “Rozmowa była co najmniej dziwna i nabrała nieoczekiwanego obrotu. Dla mnie niestety niezbyt dobrego…”

    Pewnie pani dyrektor zakochała się w Twoich opowiadaniach 😉 Mam rację?

    9 maja 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      Tak, później poszliśmy sprawdzić czy jest tak dobrym kochankiem jak jestem pisarzem. 😀

      9 maja 2017 at Odpowiedz
  • Arbuziaki

    i co będzie dalej…? 😉

    11 maja 2017 at Odpowiedz
  • Sztuka Retuszu || Sit Zone Art

    Ja bym podejrzewała, że dzwonią, bo za najniższą krajową to albo Ty albo praktykant – a bank potrzebuję niekiedy stałych pracowników, a nie samych praktykantów 😛

    12 maja 2017 at Odpowiedz
  • Lailapeak

    Po mojej pierwszej poważniejszej rozmowie kwalifikacyjnej…do banku miałam podobne odczucia, choć nie chwaliłam się im erotycznymi opowiastkami 😉 Ale widocznie wpadłam im w oko, bo pracuję tam do dziś, a to już łącznie 10 lat 😉

    12 maja 2017 at Odpowiedz
  • Zwykła Matka

    Hmmmm, ciekawe jak zareagowała Pani dyrektor na Twoją wizytę 🙂

    13 maja 2017 at Odpowiedz
  • Urszula Dębska

    Ciekawa jestem dalszego ciagu historii. Idę poczytać.

    14 maja 2017 at Odpowiedz

Post a Comment