; Dlaczego nie udaje nam się zmienić siebie? - Po Prostu Łukasz - Kariera i rozwój osobisty
Top

Dlaczego nie udaje nam się zmienić siebie?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś ruszyć z entuzjazmem i postanowić, że zmienisz coś w swoim życiu? Może w ramach postanowień noworocznych zdecydowałeś, że czas zrzucić parę kilo? Czy udało Ci się dokonać trwałych zmian? Jeśli nie to możliwe, że padłeś ofiarą syndromu fałszywej nadziei. Dowiedz się co to jest i dlaczego Ci nie wychodzi.

 

Co można robić w niedzielny wieczór? Można oglądać Netflixa, można spacerować, ale można też szukać odpowiedzi na pytanie – dlaczego czytanie książek nie pomaga w życiu. Tak właśnie zrobiłem ostatniego weekendu. Poprzez to zapytanie trafiłem na temat, który zatytułowany był mniej więcej tak: dlaczego 99% ludzi, którzy sięgają po książki o rozwoju osobistym i tak ponoszą porażkę? Temat jak ulał dla mnie. 

 

Jeden z użytkowników zamieścił ciekawą odpowiedź. Dotyczyła ona właśnie syndromu fałszywej nadziei. Samo pojęcie zaczerpnięto z badań Janet Polivy, profesor na Uniwersytecie w Torronto. Jej publikacja dotyczyła fałszywej nadziei w temacie planów dietetycznych, ale po przeczytaniu uważam, że wnioski są bardzo cenne i warto przemyśleć to również w kontekście innych dziedzin naszego życia.

 

Decyzja o zmianie

Tworząc nowe postanowienie zaczynamy je z nadzieją na poprawę naszego życia. Liczymy na to, że uda nam się odnieść sukces. Mniej pić, więcej ćwiczyć, zdrowiej się odżywiać. Kiedy w pełni świadomie sami decydujemy o tym co chcemy zmienić w naszym życiu czujemy, że mamy kontrolę.

 

Łatwo wyobrazić sobie jakie skutki będą miały pożądane zmiany. Będziemy bardziej atrakcyjni, zdrowsi, popularni, inni zauważą pozytywną zmianę chwaląc nas za to, a może nawet ktoś zacznie spoglądać na nas bardziej pożądliwie. Liczymy na to, że pozytywna zmiana w jednym aspekcie pomoże lepiej radzić sobie w innych dziedzinach. W międzyczasie otoczenie będzie nas podziwiać i doceniać.

 

Pierwszy tydzień

Na początku nowego przedsięwzięcia niesie nas pozytywna mieszanka – energii, nadziei, entuzjazmu. Ze szczerością wstępujemy na pierwszy schodek naszej podróży do zmiany. Jest super, bo coś zaczyna się dziać. Bardzo możliwe, że spodnie zrobiły się trochę luźniejsze (przynajmniej tak nam się wydaje), wyniki gry w kręgle poprawiły się od kiedy trenujemy, a ten biceps jest jakby pół centymetra większy.

 

Problem w tym, że to za mała gratyfikacja. Zaczyna się drugi tydzień wysiłku i zaczynamy czuć, że nie jest już tak fajnie. Energii jakby mniej, a entuzjazm ciągnie się po podłodze. Zaczynamy mierzyć się z pierwszymi trudnościami – zniechęceniem i znudzeniem.

 

To powoduje, że wracamy do starych nawyków, na przykład żywieniowych. Bo przecież nam się należy, tak ciężko pracowaliśmy.

 

Szukanie winnych

Niestety, po powrocie do starych nawyków czujemy się winni porażki. Obwiniamy siebie za swoje niepowodzenie i nierzadko katujemy swoją psychikę. W końcu każdy zna kogoś komu się udało. Poszedł i zrobił. Miał silną wolę, a nam jej zabrakło. Nie zwracamy uwagi, że porażka jest jednak dużo bardziej powszechna niż sukces. Bardzo łatwo to zauważyć na zapchanych w styczniu siłowniach, które na koniec marca oferują jeden miesiąc za darmo jak tylko zapiszesz się teraz.

 

Czego nie doceniamy

W swojej pracy Pani Polivy bardzo jasno wskazuje co jest powodem naszych porażek. I wcale nie jest to silna wola. Przynajmniej nie ona jedyna.

Problem są nasze nierealne oczekiwania co do poziomu zmiany.

Jako ludzie nie doceniamy kilku istotnych faktów:

 

1.Trudu i wysiłku jaki trzeba włożyć aby zmianę wdrożyć i ją utrzymać

2.Szybkości z jaką uda nam się zmiany dokonać

3.Prawdopodobieństwa, że do tej zmiany faktycznie dojdzie

4.Wpływu korzyści wynikających z tej zmiany

 

A tak bardziej ludzkim językiem? W styczniu zapisuję się na siłownię z oczekiwaniem, że po dwóch lub trzech tygodniach widocznie schudnę, zobaczę fajny zarys mięśni, a i moje otoczenie coś zauważy. Ktoś powie, że lepiej wyglądam.

Uczę się programowania i już na pewno po 2-3 miesiącach będę mógł znaleźć pracę za 10 000 tysięcy złotych. Przecież jestem zdolny i bardzo chcę!

 

Pewność siebie i ignorowanie przeszłości

Fenomenem jest to, że ustalając cele dla siebie samych mamy tendencję do ignorowania przeszłości i mocnego przejaskrawiania przyszłości. Kieruje nami hurraoptymizm. Ktoś powiedział: „Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami”. Nie będziesz. Mało tego, często połączysz to z myśleniem zerojedynkowym. Albo osiągam to co założyłem albo kompletna porażka.

 

Wymyślisz sobie cel, pewnie nawet kilka i od razu zaczniesz je realizować. Tak jak przez ostatnie 5 lat nie biegałeś dalej niż do Żabki w niedzielę tak zaraz zapiszesz się na półmaraton. A nie, od razu maraton. Trzeba celować wysoko.

 

Zaczynanie zmiany samego siebie z dużymi nadziejami i oczekiwaniami sukcesów ilustruje pojęcie nazywane syndromem fałszywej nadziei.

 

Poradniki i pseudocoache – dawcy nadziei

Z wypowiedzi znanych i bogatych ludzi bardzo często skleja się video w stylu inspiracyjno-motywującym. Elon Musk mówi: możesz zdecydować żeby nie być zwykłym człowiekiem, zwykłym średniakiem.

 

Z drugiej strony powiedział też: „staliśmy się cholernie miękcy” po tym jak mało osób pojawiło się w biurze w sobotę.

 

Czy chcesz być niezwykły?

Chcesz pracować w soboty?

 

Elon Musk nie jest coachem, ale często w wywiadach pytają go – jak to robisz? Jak być jak Ty? Na co on kiedyś odpowiedział – nie wiem czy chcesz być mną, sam nie wiem czy chcę być sobą.

 

Ale dosyć o Elonie. Nie widzimy jego pracy, nie widzimy jego wyrzeczeń. Podobnie jest z programami motywującymi czy tez poradnikami rozwoju osobistego. Mam wrażenie, że wiele z nich skupia się na sposobach, metodach, technikach, a niewiele mówi o emocjach, trudności i rezygnowaniu z innych rzeczy.

Aby ten tekst mógł powstać musiałem zrezygnować z przyjemnego czasu spędzonego na czytaniu, oglądaniu YouTube’a albo bezmyślnym surfowaniu po internecie. To nie jest przyjemne, to jest poświęcenie czegoś na rzecz czegoś innego.

 

Mam trochę za złe kiedy ktoś obiecuje ogromne zmiany i nawija o potencjale. Tym wielkim drzemiącym w każdej osobie potencjale. A wystarczy po niego jedynie sięgnąć. I tak właśnie wlewa się w ludzi fałszywą nadzieję. Tworzy scenariusze i wizualizacje wielkich sukcesów i przyjemności im towarzyszących.

 

Prawdziwa nadzieja

Czy zatem pewność siebie i entuzjazm zawsze będą się dla nas źle kończyły? Okazuje się, że jedynie wtedy kiedy będziemy zbyt agresywnie oceniali swoje możliwości i oczekiwali od siebie za dużo w zbyt krótkim czasie. Wtedy porażki będą bardzo mocno podkopywały nasze mniemanie o sobie i wpływały na nasz nastrój.

 

Jednak kiedy będziemy mierzyć zamiary na siły i będziemy umieli poradzić sobie z chwilowymi stagnacjami lub gorszymi dniami to energia generowana przez nasz entuzjazm daje nam ogromną moc!

 

Prawdziwa nadzieja na zmianę wymaga rozwiniętych umiejętności na tyle aby pozwalały nam osiągać wyznaczone wcześniej cele.

Uważaj na fałszywą nadzieję, nic nie dzieje się z dnia na dzień. Zmiany, które wprowadzasz muszą stać się częścią Twojej nowej tożsamości.

No Comments

Post a Comment