; Nie czekaj, pora nigdy nie będzie idealna - Po Prostu Łukasz - Kariera i rozwój osobisty
Top
nie-ma-idealneg-czasu

Nie czekaj, pora nigdy nie będzie idealna

Miałeś kiedyś tak, że coś sobie zaplanowałeś, ale czekałeś na lepszy moment żeby zacząć? No wiesz, jakieś nowe nawyki lub coś co usprawni Twoje życie? Niekoniecznie musiało to być coś dużego. I tak czekasz. Dzisiaj nie bardzo jest dobry dzień, bo jesteś zmęczony. Wczoraj zostałeś dłużej w pracy, więc trochę rozregulowałeś sobie rytm. A przecież wiadomo, że po całym dniu należy się odpoczynek. Tego nie będziemy kwestionować. Ale wygląda na to, że najbliższy weekend to dobry moment na rozpoczęcie czegoś dużego. Wstajesz w sobotę, jak zawsze robisz śniadanie, pijesz kawę i załatwiasz co najpotrzebniejsze sprawunki życiowe. Sprzątanie mieszkania, zakupy, obiad, a wieczorem Netflix. Okazuje się, że domowe obowiązki męczą równie bardzo co cały dzień pracy. A w tygodniu nie masz kiedy tego zrobić.

 

 

Jeśli jakiekolwiek z powyższych zdań pasuje do Ciebie to łączy nas coś wspólnego. Najlepsze jest to, że takie myślenie jest całkowicie normalne. Pisząc to zdanie zdrowo ziewnąłem. Chętnie odszedłbym od klawiatury i poleżał trochę na kanapie z książką. Z drugiej jednak strony chcę rozwijać bloga, dzielić się swoimi doświadczeniami, bo może komuś się to przyda. I co teraz? Jak rozwijać bloga bez tekstów? No nie da się.

 

Wiele razy marzyłem, że gdzieś tam w przyszłości nadejdzie odpowiednia chwila na pisanie. Będę odpowiednio wyspany, najedzony i do tego będzie mi się chciało.

 

Nic podobnego. Tytuł tej publikacji wskazuje na wnioski do, których doszedłem.

 

Nie ma po co czekać. Odpowiednia pora nigdy nie nadejdzie.

 

Jest to dla mnie kubeł zimnej wody. Tłumaczenie sobie dlaczego nie mogę zacząć robić czegoś w danym momencie jest dosyć wygodne. Im więcej praktykuję tego typu tłumaczenie tym lepszym się w tym staję.

 

Oczywiście najłatwiej byłoby powiedzieć, że winny jest brak czasu. Ale to nieprawda. Bardzo często jest tak, że to nie brak czasu jest winny brakowi działania. Nawet nie zmęczenie. A coś do czego trudno się przyznać. Mianowicie niechęć do rezygnacji z dotychczasowych zajęć i permanentna zmiana swojego życia.

 

Jesteśmy więźniami swojej rutyny, swoich nawyków, które często robimy w kompletnie zautomatyzowany sposób. Zmiana ich wymaga świadomego działania. A to przecież wysiłek, którego nasz mózg nie lubi.

 

Minimalizujemy ból, a maksymalizujemy przyjemność. Teraz przychodzę ja i mówię dzisiaj zamiast jednej godziny oglądania serialu będzie pół godziny. Druga połowa to będzie to coś o czym myślałeś żeby zacząć już od dłuższego czasu. Nie będę nic podsuwał. Sam wiesz co to jest. Każdy ma coś takiego. Tak mi się przynajmniej wydaje.

 

Teraz pozostaje pytanie co z tym zrobisz.  W moim przypadku pewne rzeczy wracały do mnie. Czasami co miesiąc, a czasami raz na kwartał. W jednym momencie zrozumiałem, że muszę dokonać wyboru. Albo zabieram się za to teraz albo odpuszczam i przestaję wspominać o tym co bym chciał.

 

Jednym z takich przykładów jest moja przemożna chęć zrobienia ładnej strony internetowej. Nie do pracy, ale dla siebie. Męczy mnie to od dłuższego czasu. Dlatego też na zdjęciu listy moich zadań zobaczysz html+css. Przed pracą staram się spędzieć od 20 do 40 minut na przerabianiu kursu robienia stron. Nie ma wyjścia. Albo to zacznę realizować albo odpuszczam.

 

Nie mam czasu, chęci i pieniędzy

 

Nie ma sensu mówić na głos, że gdybym miał czas, chęci i pieniądze to zacząłbym cokolwiek więcej robić.

 

Czas – on zazwyczaj jest chociaż wydaje się, że go nie ma. Po prostu w danym momencie coś innego zajmuje wyższe miejsce na liście priorytetów. Wybieram 30 minut na czytanie newsów w internecie, a nie na czytanie książki. Nie mówię później – ech, gdybym tylko miał czas na czytanie książek.

 

Chęci – dla mnie samo to, że jakaś myśl pojawia się u Ciebie i coś jest na rzeczy, widzisz siebie gdzieś, jest wystarczające żeby zacząć. Kiedy myślisz o przebiegnięciu maratonu, a nie pływaniu to znaczy, że jest coś co Cię do tego ciągnie. Więcej chęci bym nie oczekiwał. Resztę załatwia plan i konsekwencja.

 

Pieniądze – są ważne, ale nie najważniejsze. Skoro mam nienajgorszy telefon to czy potrzebuję profesjonalnego aparatu lub kamery że kilkanaście tysięcy żeby w ogóle zacząć i wszystko będzie takie „właściwe”? Pieniądze są kolejnym tłumaczeniem, że teraz jeszcze nie jest dobrze.

 

 

Czasami zastanawiam się czy zbytnio nie filozofuję pisząc o tego typu problemach, ale skoro spotkały one mnie to może spotykają właśnie teraz kogoś innego.

 

 

Co robić kiedy czekało się na właściwą porę, ale ona nigdy nie nadeszła?

 

Zapomnieć o koncepcji idealnego momentu – poniedziałku, nowego miesiąca czy nowego roku, wystarczającej ilości czasu, pieniędzy i chęci. To nie nadejdzie. Wziąć do ręki długopis, zeszyt lub kartkę papieru i usiąść samemu w cichym miejscu. Wypisać sobie co by się chciało zrobić DLA SIEBIE – dostać lepszą pracę, nauczyć się nowego języka, poprawić zdrowie. Następnie wziąć coś co wydaje się TOBIE najważniejsze i zacząć tworzyć plan.

 

Dobrze zacząć od realnych założeń. Nie da się zmienić swoich nawyków na raz, z dnia na dzień. Podczas słabszych dni będziemy wracali do domyślnych schematów np. kiedy jestem zmęczony w piątek to siadam przed TV i jem chipsy. Dlatego ważnym jest żeby przygotować się na ten moment żeby złamać schemat.

 

Wspólnie z żoną gotujemy. Jednak w piątek po całym tygodniu mamy trochę dość i często chcemy odreagować. Albo coś zamawiamy albo kupujemy byle jakie jedzenie. Kiedy chcieliśmy zmienić nasze zachowanie przygotowaliśmy sobie koła ratunkowe – gotowe zdrowe dania typu kaszotto, pierogi w zamrażarce, suszone owoce, wafle ryżowe. Przede wszystkim nie oszukujemy się, że będzie łatwo i wszystko będzie szło po naszej myśli.

 

Następnie warto spojrzeć na swój dzień. Tak z ręka na sercu zapisać swój cały tydzień. Praca, dojazdy, rozrywka, surfowanie internetu. Na początku kiedy chcesz zacząć np. czegoś się uczyć to znajdujesz 15-20 minut na ten temat. Kluczem nie jest intensywność, ale konsekwencja. Ważne jest żeby obyć się emocjonalnie z dyskomfortem poznawania nowego tematu i nie odpuszczać. Male bloki czasowe nie wywrócą Twojego życia do góry nogami. Za to będą Twoimi małymi pomocnymi zwycięstwami.

 

Staraj się nie opuszczać. W imię zasady „non-zero days” czyli dni, w których robisz cokolwiek w kierunku, który obrałeś. Na dziennej liście mam zapisane pisanie. Są dni kiedy nie ma energii. Nie ma żadnej weny. W takich momentach liczy się każde napisane słowo. Napisałem cztery zdania? Świetnie. Zaliczone. Kiedy indziej z marszu napisałem całą stronę, ale to inna bajka ?

 

Tak wygląda moja lista

 

idealny czas

 

Z to zwycięstwa, P to porażki.

 

Staram się również pisać tygodniowe podsumowania. Co wyszło, co nie. Jakie wnioski na przyszły tydzień. I tak, krok po kroku dostosowywać nowe nawyki do rytmu swojego życia i na odwrót. W końcu spotykamy się w pół drogi.

 

Ostatnio trafiłem na ciekawy cytat. Ponoć Abrahama Lincolna: „Idę wolno, ale nie cofam się nigdy”. Jakoś bardzo mi się spodobał i dzielę się nim z Tobą. ?

 

Jak u Ciebie z idealnym momentem i wdrażaniem nawyków?

 

No Comments

Post a Comment