; Porównanie Warszawy do Londynu - 2 lata po powrocie - Po Prostu Łukasz - Kariera i rozwój osobisty
Top
warsaw-vs-london

Porównanie Warszawy do Londynu – 2 lata po powrocie

Na koniec stycznia minęły 2 lata od kiedy wróciłem z Londynu do Warszawy. Od razu naszły mnie myśli porównujące trzy i pół roku spędzone tam kontra czas przeżyty w Polsce. Na początku dodam trochę kontekstu. Do 25 roku życia mieszkałem w swojej rodzinnej miejscowości. Niedużej wsi. Robiłem magisterkę we Wrocławiu, ale było to zaocznie. Nie mieszkałem wcześniej w żadnym mieście. Do Wielkiej Brytanii wyjeżdżałem bez „nagranej” pracy. No i jestem korporacownikiem.

 

Zaludnienie

Londyn ma 9.4 milionów mieszkańców, a Warszawa około 1.8. Mamy więc pięciokrotną różnicę w populacji. To przekłada się też na gęstość zaludnienia, którą da się odczuć. Odwiedzając Polskę żartowałem, że tutaj w galeriach handlowych da się rozłożyć ręce na boki, bo jest aż tyle wolnego miejsca!

 

W stolicy UK ma się wrażenie, że cały czas w tle słychać taki szum jak w ulu, bo po prostu jest tam dużo ludzi. Sporo czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do bliskiego kontaktu (fizycznego) z obcymi. Na szczęście nagminnie powtarzane „sorry” poluzowuje społeczny dyskomfort.

 

Multikulturowość

Multikulti to słowo, które w Polsce ma w ogromnej większości przypadków znaczenie negatywne. Używa się go do straszenia obywateli przed ludźmi spoza Polski. Kiedy w krajach Europy Zachodniej wydarzy się coś złego to multikulti to pierwszy chłopiec do bicia.

 

Ja poznałem różnorodność tego miasta z kompletnie innej strony. Chiński Nowy Rok, Holi, organizowane eventy przez Żydów w okolicznym parku. Praca w kilkuosobowym zespole, w którym był jeden Brytyjczyk, ale za to 3 Hindusów, Francuzka, Hiszpan, Belg, Rumunka i Polak.

 

Multikulturowość to coś czego brakuje mi na co dzień. Tego styku kultur i próby porozumienia się po angielsku każdy ze swoim akcentem. Tego poznawania zwyczajów i słuchania opowieści. Warszawa i ogólnie Polska to bardzo homogeniczne miejsce. 99% biali i większość katolicy.

 

Mieszkanie poza Polską pokazało mi, że jednak większość ludzi niezależnie od koloru skóry czy wyznawanej religii ma podobne problemy i potrzeby. Chodzą do pracy, są zmęczeni, oglądają Netflixa, a modlą się do swojego Boga każdy po swojemu.

 

Praca

Porównując pracę w korporacji i finanse za tym idące to powiem, że Polska wypada całkiem nieźle. Przy porównywalnych stanowiskach za polskie wynagrodzenie jesteś w stanie wynająć większe i w lepszym standardzie mieszkanie. Moje wrażenia to nie jest odosobniona opinia.

 

Oczywiście jestem przykładem niereprezentatywnym, bo specyficzna branża (IT/finanse), korpo, bo facet. Aczkolwiek koszty wynajęcia czegoś sensownego w Londynie zabiera większy procent zarobków niż w Polsce.

 

W Londynie, ze względu na jego rozmiar, jest więcej firm i co za tym idzie więcej ofert pracy. Niestety w parze za tym idzie duża konkurencja i nie konkurujesz tutaj jedynie z lokalnym talentem, ale również z ludźmi, którzy przyjeżdżają tutaj z całego świata. Na pewno dobrze hartuje takie otoczenie!

 

Społeczeństwo

Chociaż UK ma swoje problemy i mieszkałem tam podczas zamachów i referendum w sprawie Brexitu to Polska to jest całkiem inna bajka. Tutaj to mam wrażenie, że mamy ciągły konflikt i podburzanie społeczeństwa na „wrogów”. Tam po Brexicie parę osób mnie przeprosiło chociaż negatywnie się o tym nie wypowiadałem. Tutaj jestem świadkiem jak w biały dzień w środku miasta samotnie idący przez miasto facet z blond włosami do ramion jest nazywany „jebanym pedałem” przez 3 nastolatków stojących akurat w okolicy.

 

Kiedy 11 listopada wychodzę po 13.00 z klubu sportowego w centrum miasta to okazuje się, że nie jestem w stanie wrócić do domu, bo autobusy nie jeżdżą, bo mamy regularne walki z policją, a do okolicznej żabki wchodzi za mną policjant i chce widzieć mój dowód, bo jestem w dresie i akurat w takim miejscu.

 

Kiedy z żoną idziemy w strajku kobiet to przed nami ignorowani przez tłum obrońcy kościołów atakują osoby niosące transparenty. O tyle dobrze, że wśród ludzi byli policjanci po cywilnemu, którzy zainterweniowali.

 

Nie mówiąc już o tym co się wyprawia w TVP, którą przestałem oglądać, bo prezydent puszcza sobie 5 minutowy spot wyborczy. Niestety wiem co tam nadają, bo moja babcia całe swoje życie ogląda Wiadomości i teraz oburzona powtarza mi co tam jej mówią.

 

I ten aspekt społeczny jest jednym z najbardziej bolesnych i zarazem widocznych. Im dłużej mieszkałem w Wielkiej Brytanii tym dalej byłem od tego co się dzieje w Polsce. Podczas odwiedzin, nie wiedziałem co się dzieje w kraju. I nawet było mi z tym lepiej. Ze znakiem zapytania nad głową patrzyłem na różaniec do granic. Teraz jest już troszkę inaczej.

 

Doświadczenia

Jedni przywożą worki pełne funtów, które przeznaczają na budowę domu. Inni trzymają w rękach dyplom prestiżowej zagranicznej uczelni. Ja natomiast przywiozłem tylko i aż doświadczenia i kontakty które służą mi na co dzień w pracy i życiu.

 

Zawodowo pchnęło mnie to na inny sposób myślenia. Nie chodzi już o klepanie w klawiaturę i kasowanie X złotych. Wiem, że biznes sprowadza się do zwiększania sprzedaży, ograniczenia kosztów i robienia tego w dobrej formie poprzez faktyczne rozwiązywanie czyichś problemów.

 

Bardzo nakładli mi do głowy podejścia – jaką dajemy wartość jako firma, jaki jest mój unikalny punkt sprzedażowy, co sobą reprezentuję jako pracownik? Czy to co robimy ma komercyjny sens?

 

Podsumowując

Cieszę się, że pierwsze kilka lat życia na własny rachunek spędziłem w takim mieście jak Londyn. Poznałem masę ciekawych ludzi, z którymi kontakt utrzymuję do dzisiaj. Widzę, że te lata pozwoliły mi uformować spojrzenie na życie – zarówno to prywatne jak i zawodowe.

 

U osób, które wróciły z UK mówi się, że na to miasto choruje się około roku, a później przestaje się tęsknić. Mi zeszło trochę dłużej, ale przyzwyczaiłem się.

 

Warszawa prezentuje nowe możliwości i powoli wkręcam się w te klimaty. Tylko czekać do końca pandemii. ?

 

Każdemu życzę spróbowania życia zagranicą. Niekoniecznie dla pieniędzy (chociaż to też jest niczego sobie), ale dla samych wrażeń! Otwiera to trochę oczy na świat. Oczywiście nie wszystkim.

 

A Ty mieszkałeś zagranicą? Podobało Ci się? ?

No Comments

Post a Comment