; Jak schudnąć 5 kg w 2 miesiące? Odpowiadam na własnym przykładzie - Po Prostu Łukasz - Kariera i rozwój osobisty
Top
jak schudnąć

Jak schudnąć 5 kg w 2 miesiące? Odpowiadam na własnym przykładzie

Temat schudnięcia jest zmorą wielu osób i jednym z najczęściej stawianych sobie celów. Motywy są dosyć proste, poprawa wyglądu, lepsze samopoczucie, zwiększona samoocena, chęć pochwalenia się. Wybierz sobie co chcesz. Sam od dawna miałem kilka dodatkowych kilogramów, taka choroba zawodowa związana z pracą za biurkiem. Dopiero na początku tego roku podjąłem skuteczne kroki, które doprowadziły do trwałej utraty wagi. Odpowiedź na pytanie “jak schudnąć?” znajdziecie poniżej i bazuje ona na moim własnym przykładzie. Obyło się bez specjalnych planów dietetycznych, ważenia jedzenia i katowania samego siebie.

Zmiana nastawienia

Do tematu odchudzania podchodziłem kilkukrotnie, ale bez większych efektów. Z perspektywy czasu widzę, że problemem była motywacja – pochodziła ona z zewnątrz, ze środowiska zamiast z wewnątrz. Nie robiłem tego dla siebie tylko dla innych, żeby się czymś pochwalić i dobrze wyglądać. Niedawno zrozumiałem, że w sumie mam swoje pobudki do zmiany nawyków, a schudnięcie okazało się efektem ubocznym tych zmian.

Utrata wagi nie jest celem samym w sobie, bo nawet jeśli ktoś się zaprze, będzie się katował i faktycznie schudnie tyle ile sobie założył to co dalej? Wróci do tego co było przed rozpoczęciem procesu? Katowanie i niejedzenie nie jest rozwiązaniem długoterminowym. To olbrzymi wysiłek fizyczny i psychiczny, który później może zostać zmarnowany. U niektórych może prowadzić do depresji i powrotu lub nawet przekroczenia wagi początkowej. Niewiele wiedziałem, ale wiedziałem, że nie tędy droga.

Jest kilka powodów, które zmieniły moje nastawienie do tematu odchudzania. Przede wszystkim w końcu dotarło do mnie, że podstawowym założeniem powinno być “dbam o siebie“. Ja osobiście dorzuciłem do tego “chcę długo żyć i unikać chorób”. Ponownie pomocne okazało się celowanie w długoterminowość działań. Warto zacząć już dzisiaj, bo dwie rzeczy są pewne – idealny moment nie istnieje i nawet jeśli nie zaczniesz dzisiaj to ten czas i tak przeminie, więc dlaczegoby nie zrobić czegoś dla siebie? Egoistyczne pobudki, ważne, że zadziałały. Da się schudnąć i nawet nie będziesz wiedzieć kiedy to się stało.

Nawyki żywieniowe

A raczej złe nawyki żywieniowe. Moim problemem było jedzenie zbyt dużo, no, bo przecież babcia mówiła żeby dojadać do końca i nie zostawiać. Nie może się zmarnować.  Raz, drugi, trzeci i mamy przyzwyczajenie. Objadanie się. Zamiast słuchać swojego organizmu posłusznie wykonywałem polecenia. Jest to jedna z ważniejszych rzeczy na drodze do tego aby schudnąć.

Brak przywiązywania uwagi do samego procesu jedzenia. Może to zabrzemić niepoważnie, ale skupienie się na jedzeniu ma sens. Odpowiednie przeżuwanie i nie jedzenie zbyt szybko pozwoli w odpowiednim momencie poczuć uczucie sytości i zwyczajnie przestać.

Silna wola

Podjadanie słodyczy/snacków między posiłkami. To jest jedno z tych wykańczających ćwiczeń dla organizmu. Niestety bardzo często jakiś cukierek, ciastko, bądź batonik jest pod ręką aby zabić ssanie. Sytuacje w domu to jedna rzecz, ale dochodzi jeszcze praca i jakieś przypadkowe ciastka, torty bądź cukierki wystawione na poczęstunek. O ile będąc samemu jest się w stanie w miarę to kontrolować o tyle problemem było przeciwstawienie się grupie (znajomi lub rodzina) i powiedzenie nie. Zaraz były komentarze, a co, a dlaczego, przecież dobrze wyglądasz. Często też niepochlebne spojrzenia.

Wpadłem w pułapkę, którą nazwałbym “teraz zrobimy wyjątek, bo…”, bo wczoraj pobiegałem, poćwiczyłem, 2 dni już nie jadłem słodyczy. Pojawiała się wymówka uciszająca sumienie. Dlatego między innymi powstał też wpis “twoje wymówki nikogo nie interesują”. W skutek tego dochodzi do jednego z podstawowych błędów, które popełniają początkujące osoby (ćwiczące, bądź zmieniające swoje nawyki). Idziesz na jeden trening i po tym robisz 2 lub więcej wyjątków w ciągu kilku następnych dni. Tak też robiłem do momentu w którym zorientowałem się, że to nie ma sensu, teraz zjem, cukier wystrzeli i później znowu będzie ciągota. Nie przestałem jeść słodyczy, po prostu robię to rzadziej (raz na dwa tygodnie) i zdarza mi się batonika zagryźć pączkiem. Niejedzenie słodyczy nie dotyczy np. miodu w herbacie z cytryną. Nie popadam w skrajności aczkolwiek słodycze stoją na drodze do tego aby schudnąć i lepiej się czuć.

Okno żywieniowe

Dla niektórych osób hasło powyżej może wskazywać jaki temat zamierzam poruszyć. Próbowałem kilku diet w swoim życiu, ale był to okres zazwyczaj bolesny, męczący i krótki. Jak dla mnie za dużo czasu spędzało się w kuchni i była zbyt duża spina co do produktów, które mogę lub nie mogę jeść. Wszystko do czasu aż odkryłem IF (Intermittent Fasting), w ogromny skrócie polega to na jedzeniu swoich posiłków w określonym oknie żywieniowym np. 8h. Powstają wtedy 2 okresy – 8h na jedzenie i 16h na niejedzenie. Można bawić się w mniejsze okna np. 6/18 lub nawet 4/20. Dla mnie osobiście jest to już trochę przesada. Najważniejsze, że IF, który stosuję daje efekty.

Na swoim przypadku mogę powiedzieć, że ten rodzaj diety bardzo mi odpowiada z wielu powodów. W związku z tym, że moim pierwszym posiłkiem jest lunch spożywany około 12.30 – 13.00 oszczędzam czas na zrobienie śniadania, a dodatkowo nie jem aż tylu posiłków, więc mniej ich muszę przygotować.

Z założenia w IF nie powinno się też przywiązywać aż takiej uwagi do tego co jemy, chodzi o zmieszczenie się w danym przedziale czasowym. Osobiście zwracam uwagę aby unikać pewnych grup produktów – tych o wysokim wskaźniku glikemicznym wg tej tabeli, wykluczam też wszystkie słodycze, bo jedzone często nie są aż tak dobre i nie dają tyle przyjemności no i dla mnie najgorsza grupa – słodkie gazowane napoje, czuję się po nich źle jak cholera. W IF w okresie postu dozwolone jest picie – kawy, ziółek, herbaty lub wody.

Jak wcześniej, założeniem jest dobre samopoczucie, a nie gubienie kilogramów. Waga schodzi sama.

W zdrowym ciele zdrowym duch

Średnio dwa razy w tygodniu odwiedzam siłownię aby coś się poruszać i mieć więcej energii. Czynnikiem, który zachęcił mnie do regularnego odwiedzania tego przybytku były bóle pleców w okolicach lędźwi związane z siedzącym trybem życia. Ponownie, lepsze samopoczucie jako pierwsze, potrzeba aby schudnąć gdzieś tam daleko.

Piwo to nie moje paliwo

Stety lub nie piwo trzeba mocno ograniczyć lub całkowicie odstawić. Najbardziej hamuje progres w budowaniu formy, a to dlatego, że spożywane jest zbyt często. Raz w miesiącu lub maksymalnie raz na dwa tygodnie ujdzie, ale co tydzień lub co gorsza kilka razy w tygodniu sprawia, że dieta i dobre jedzenie są trochę bezsensowną aktywnością. Poza tym jedno piwo za dużo potrafi porządnie namieszać i zmarnować połowę następnego dnia.

Siła nawyku

Gdy to wszystko wymieniłem można mieć błędny obraz, że to się stało tak na raz, z dnia na dzień i w ogóle to było łatwo. Nawyki żywieniowe budowałem od końcówki zeszłego roku, a nie obyło się też bez zrobienia wyjątku “bo święta”. Kupowanie innych produktów też odbywało się małymi krokami żeby nie zwariować.

Siłownia też przychodziła powoli, zdarzały się tygodnie, że w ogóle jej nie odwiedzałem, bo zawsze było “coś pilnego” i oczywiście “brak czasu”. 🙂

Z odstawianiem słodyczy było trudniej niż z odstawianiem piwa, bo co rusz ktoś mnie częstował w pracy, ale powoli udało mi się zbudować tą asertywną postawę. W końcu robię to z egoistycznych pobudek, żeby się lepiej czuć.

Schudnąć 5 kg

A może i 6, nie wiem, bo aż tak tego nie śledziłem. Akceleratorem tych zmian była jednak zmiana nastawienia opisana na początku. Podejście długoterminowe dodało mi spokoju i nawet jeśli coś się po drodze waliło to następnego dnia moża było zacząć od nowa i próbować dalej. Na powyższym przykładzie zauważyłem, że budowanie silnych, dobrych nawyków jest bardzo korzystne dla nas samych. Czuję się lepiej w ciągu dnia, mam więcej energii i schudłem. Dokładnie w takiej kolejności.

20 komentarzy
  • Pokularna

    Bo zgubienie kilogramów nie trwa miesiąc – jeżeli robimy to rozważnie to jest to proces długi. Ktoś mógłby napisać 5 kg w 2 miesiące – długo. Dla mnie to optymalne – eliminujemy efekt jojo 🙂

    23 marca 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      Dzięki za komentarz. Zgadzam się. 🙂 W przypadku jakiejkolwiek diety czy tam zrzucania kilogramów nie ma co się spieszyć, ale jak wiemy każdy chciałby efekty po 2 tygodniach. 🙂

      23 marca 2017 at Odpowiedz
  • Kinga

    Odkąd biegam zwracam większą uwagę na to co jem. Mój organizm sam wysyła mi sygnały i częściej mam ochotę na orzechy, owoce czy jogurty niż na słodycze i inne niezdrowe przekąski. Nigdy nie miałam problemów z wagą. Wręcz przeciwnie, starałam się przytyć. Obecnie jestem bardzo zadowolona z mojej wagi i figury. Dużą zmianę w sylwetce zauważyłam po zapisaniu się na siłownię. Myślę, że do odchudzania trzeba podejść z głową. Lepiej trwale ale małymi krokami.

    23 marca 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      Myślę, że kluczem jest tutaj słuchanie tych sygnałów i reagowanie zgodnie ze swoim organizmem zamiast przeprawiania się przez z góry narzuconą dietę.

      23 marca 2017 at Odpowiedz
  • Radosna Chata

    Doskonałe rady. Jestem pewna, że Twoja metoda jest bardzo skuteczna, tylko żeby się do tego stosować 😉
    Bardzo dobrze opisane 🙂

    23 marca 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      Dzięki za komentarz! Dla mnie akurat działa i jest wygodna aczkolwiek najwazniejsze to patrzeć jak reaguje organizm. 🙂

      23 marca 2017 at Odpowiedz
      • Radosna Chata

        Reakcja organizmu zawsze jest istotna, ale przede wszystkim sukces tkwi w głowie. Wraz z silną wolą i dążeniem do celu 🙂

        13 kwietnia 2017 at Odpowiedz
  • Tedi

    Świetne rady. Przydadzą się 😉

    25 marca 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      Dzięki za komentarz! 🙂 Mam nadzieję, że się przyda. Nawet najlepsza rada na nic się zda jeśli nie zostanie wdrożona w życie. 😀

      25 marca 2017 at Odpowiedz
  • Motyw Kobiety

    Haha o tym -mniej więcej- samym pisałam kilka dni temu 🙂 Zgadzam się oczywiście, ze wszystkim. Ja póki co schudłam 4 kg w tydzień – z racji postu :))

    26 marca 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      4 kg w tydzień to się nazywa tempo, masz jakiś punkt docelowy gdzie chcesz zejść z wagą? 🙂

      26 marca 2017 at Odpowiedz
      • Motyw Kobiety

        Nie! To skutek uboczny tego postu :)) Moim zamiarem nie było zrzucenie wagi- acz nie gniewam się 😉

        27 marca 2017 at Odpowiedz
  • Myśli Oprocentowane

    Bardzo szanuję podejscie typu – nie muszę być na superdiecie jakiejs sławy, żeby schudnąć. Ja zrzuciłem 4 kg robiąc… w sumie nic szczególnego. Odrzuciłem niezdrowe jedzenie, jem to co lubię, słodycze w rozsądnych ilosciach plus chwila ćwiczeń w domu. Można? Można. 🙂

    26 marca 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      No właśnie, na koniec dnia okazuje się, że to w sumie przychodzi jakoś sama i magii nie ma. 🙂

      26 marca 2017 at Odpowiedz
  • Karolinao

    Bardzo fajne rady. Może w końcu i ja poradzę sobie z moim brakiem silnej woli ;P

    26 marca 2017 at Odpowiedz
  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Ja nie wiem, chyba jestem zbyt słaba psychicznie. Kiedy miałam 18 lat ważyłam 46 kg. Często wahało się to – od 46-48. Kiedy osiągałam tę maksymalną wagę (48), wpadałam w panikę i przestawałam jeść. Ograniczałam jedzenie do minimum, do tego dochodziła ciężka praca fizyczna. Później się zwolniłam, zaczęłam pracę w biurze. Doszły problemy z tarczycą, zaczęłam drastycznie tyć. Zaczęłam zajadać stres. Teraz nie mam nadwagi, przynajmniej nie aż tak widocznej. Ale nie potrafię znowu wrócić do starych nawyków żywieniowych. Próbowałam chyba każdej diety, ale nie potrafiłam jej trzymać na dłużej. Mam wrażenie, że już żadna mi nie pomoże, bo nie umiem w niej wytrwać 🙂

    Niemniej – świetne rady! 🙂

    4 kwietnia 2017 at Odpowiedz
    • Łukasz Ferenc

      Spróbuj optymalizować swoją dietę pod kątem problemów z tarczycą i dodaj jakieś małe ćwiczenia. Jeden produkt i jedno ćwiczenie przez 3 tygodnie, później jak się trochę przyzwyczaisz sprawdź co możesz sobie urozmaicić. Skup się na sobie i swoim zdrowiu, reszta się wyklaruje po drodze. 🙂

      Wiesz, tak czy siak te 3 tygodnie minął i jak sobie przypomnisz ten wpis to pomyślisz, że cholera mogłaś zacząć i już 3 tygodnie byłyby za tobą. Powodzenia. 🙂

      5 kwietnia 2017 at Odpowiedz
  • Kasia Makarska

    Już kolejny raz “biorę się za siebie”. Nie chodzi o zrzucenie kg ale bardziej o ukształtowanie lepszej sylwetki.
    Hmmm… Ciężko… Mam słabą silną wolę. 😉

    5 kwietnia 2017 at Odpowiedz
  • elka

    Nawet motywację od mężczyzny w kierunku swojego odchudzania mogę zyskać :-), pozdrawiam.

    13 kwietnia 2017 at Odpowiedz
  • Magdalena

    Zgadzam się z twoimi wnioskami. Fajnie, że tak racjonalnie do tego podchodzisz. Myślenie i planowanie długoterminowe wydaje mi się być bardzo rozsądne.

    23 kwietnia 2017 at Odpowiedz

Post a Comment